OJCIEC NIEBIESKI WAS ZAPRAGNĄŁ
Rozważmy kilka myśli, które się teraz nasuwają, Dzieci Kochane! Gdy przybiegłyście tu na nasze wezwanie ze wszystkich diecezji Polski katolickiej i stoicie wielką rzeszą, pragnę naprzód przypomnieć Wam, kim Wy właściwie jesteście, jak szlachetne jest wasze pochodzenie.
Niedawno Ojciec Święty, Pius XII, przemawiając do katolickich niewiast podczas ich międzynarodowego zjazdu4, tak się do nich wyraził: „Kobieta pochodzi od Boga”. Pragnąłbym, abyście te słowa zapamiętały i wróciły z nimi z Jasnej Góry do miejsc waszego życia i pracy: „Kobieta pochodzi od Boga”.
Zawdzięcza swoje istnienie Ojcu Niebieskiemu. On sam pomyślał o tym, by na ziemi obok mężczyzny żyła kobieta. Jeszcze w raju nazwał ją cudownie, wspaniale: „pomocą”. I to taką pomocą, która we wszystkim – swym charakterem, rozumem, wolną wolą, godnością i szlachetnością – podobna jest mężczyźnie.
Nieraz może słyszałyście lub czytałyście w prasie, jakoby Kościół myślał, że kobieta jest czymś niższym od mężczyzny. Nie, Najmilsze Dzieci! Człowiek jest jednym dziełem Bożym, jednym tworem miłości Boga i jednym najwspanialszym owocem myśli i działania Bożego. Tym dwojgu Bóg zlecił władanie nad ziemią: Czyńcie sobie ziemię poddaną5. Te słowa powiedziane są nie tylko do Adama, ale i do
Ewy. Zawdzięczacie więc wasze istnienie samemu Bogu. Pochodzicie od Boga! Gdyby Was kto pytał, Najmilsze Dzieci, kto Was rodził, odpowiedzcie: Bóg nas rodził, On o nas pomyślał.
Nie tylko o pierwszej matce wszechżyjących, Ewie. On pomyślał o każdej z Was. Gdybym miał zdolność i umiejętność wejrzenia w życie i myśli każdej z osobna, jakże łatwo przekonałbym się, że w waszych sercach tętni przedziwna i wspaniała rozmowa miłości między Wami a waszym Ojcem, który jest w niebie. Ty czujesz, Drogie Dziecko, twoje szlachetne pochodzenie od Ojca, który jest w niebie.
Ojciec Niebieski zapragnął, abyś była taka, jaka jesteś. Nieraz może w twej dziewczęcej duszy budzą się pragnienia: „O, gdybym była kim innym!” Ale pomyśl, sam Bóg chciał, żebyś miała takie właściwości ciała i duszy, takie cechy charakteru i duszę na wskroś dziewczęcą, na wskroś kobiecą. Jest to potrzebne Jego planom i celom. Bogu na tej ziemi potrzebny jest nie tylko mężczyzna ze swoim charakterem i
właściwościami; potrzebna jest Bogu kobieta z właściwymi sobie: charakterem, zaletami serca, właściwościami duszy i ciała. On każdą z Was, Najmilsze Dzieci, w sobie zamierzył, każdą z Was sobie umyślił i każdej zapragnął. On zapragnął waszego życia i określił, kiedy i gdzie macie żyć, jakie będzie wasze ogólne – ludzkie i szczegółowe – dziewczęce, kobiece zadanie.
On będzie Was powoływał. Większość z Was powoła do życia rodzinnego, niektóre powoła do służby społecznej, może do służby zakonnej, byście się poświęciły pracy apostolskiej. Może każe Wam oddać się całkowicie i wyłącznie Jemu, a może zażąda, abyście, wziąwszy życie z Ojca Niebieskiego, wywdzięczały się za życie
otrzymane – życiem, które dacie innym.
Do każdego z tych zadań Ojciec Niebieski sam przygotował waszą dziewczęcą duszę według swego wielkiego planu. Musicie być, Najmilsze Dzieci, wdzięczne waszemu Ojcu za to, że żyjecie, że jesteście dziewczętami, że macie takie a nie inne właściwości ciała i duszy. Okażcie wdzięczność przez to, że będziecie służyły Ojcu
Niebieskiemu ochotnie, według wszystkich otrzymanych zdolności.
Możesz mieć, Dziecko Drogie, szlachetne poczucie i wspaniałą dumę, w świadomości, że Ojciec Niebieski Cię zapragnął, że On Cię ukształtował, a dłonie Jego, które spoczęły na Tobie, trzymają Cię wciąż w ojcowskiej opiece i kierują twoimi krokami.
WEZWANIE Z JASNEJ GÓRY DO DZIEWCZĄT POLSKICH
Podczas Pierwszej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Dziewcząt
Jasna Góra, 1 czerwca 1958
***
JESTEŚCIE WŁASNOŚCIĄ CHRYSTUSA
Po drugie, pragnę Ci przypomnieć, że jesteś również własnością Chrystusa. Tak ślicznie śpiewa Kościół Boży o Chrystusie: „Jesu, corona Virginum (...) 6 –Jezu, korono Dziewic”, którego porodziła, jako Dziewicę, Dziewica-Matka. Chrystus lubił się otaczać swoistym towarzystwem. Lubił tłumaczyć swoją naukę przez wspaniałe
porównania, w których występują dziewice. Znacie wszystkie piękne podobieństwo o pannach, które wyszły na spotkanie oblubieńca ze światłem pochodni. To cudowny obraz czujności człowieka, który oczekuje nieustannie na Boga. Mógł Chrystus Pan wynaleźć sobie inny przedmiot porównania. Wziął dziewice, pięć mądrych panien,
które wzięły olej do lamp swoich i wyszły na spotkanie oblubieńca7.
Chrystus jest przecież Synem Matki-Dziewicy! Czyż to nie znamienne, Najmilsze Dzieci, że Słowo Przedwieczne, sam Bóg chciał na tej ziemi skorzystać z najczystszego Serca, jakie posiadała Maryja? Takiej się zawierzył. Taką wybrał Ojciec Niebieski swojemu Synowi. Taką też ogarnął swą świętością Duch Święty. W szczególny sposób przejawiła się moc i miłość Trójcy Świętej nad Dziewicą z Nazaretu.
Odtąd Chrystus wdzięczny Maryi za to, że chciała być Służebnicą Pańską, otacza najtroskliwszą opieką świat kobiecy i dziewczęcy. Wzrusza się, gdy widzi dzieweczkę na marach; dźwiga ją i woła: Dzieweczko, tobie mówię, wstań!8 Wzrusza się, gdy matka, wdowa, prosi za swą córką. Wrażliwy na tę prośbę Jezus spełnia jej
życzenia9. Patrzcie, ile delikatności wkłada Chrystus w rozmowę, gdy spotka się z niedolą i męką kobiecą w tak wyjątkowej sytuacji, jak rozmowa z Samarytanką!10 Chrystus umie do duszy przemówić. Niczym nie uraża, walczy, aby zagubionego człowieka pozyskać Bogu. Wreszcie, gdy dokonała się ostateczna tragedia w duszy
kobiecej, Chrystus staje się Obrońcą i pyta: Nikt cię nie potępił? I Ja cię nie potępiam. Idź w pokoju i nie grzesz więcej11. Ileż tu delikatności, ile wrażliwości i niezwykłego wyczucia duszy kobiecej! Jeden z pisarzy kościelnych wspaniale o niej mówi, tłumacząc: nawet Ewa, jeśli zgrzeszyła, to nie tyle przez złość i przewrotność swej natury, ile raczej wskutek niezwykłej ruchliwości umysłu, tak właściwej duszy
kobiecej.
I Wy, Najmilsze Dzieci, macie w osobie Chrystusa szczególnego Obrońcę. On ustanowił przez swą naukę nowy styl odnoszenia się do kobiety, nowy kodeks towarzyski. On Was podniósł i walczył o waszą godność, w szczególny sposób wyczuwając potrzeby rodzaju ludzkiego. Na Kalwarii ustanowił Kobietę Matką rodzaju ludzkiego, ukazując Janowi Maryję: „Oto Matka twoja”12.
Kościół święty, wyczuwając intencję Chrystusa, umieścił Jego Matkę tak blisko w swym życiu, iż dziś nie można już zrozumieć życia Kościoła, jego ducha, modlitwy i pobożności, bez przyznania Maryi tego miejsca, które miała na Kalwarii i które zajmuje na wszystkich ołtarzach świątyń katolickich.
KOŚCIÓŁ WALCZY O WAS I LICZY NA WAS
Kościół święty oddał Wam, Najmilsze Dzieci, wielką macierzyńską przysługę. On Was wybrał, on Was uświęcił i on Was bronił. Tak często słyszycie o wyzwoleniu kobiety, zwłaszcza w czasach dzisiejszych, gdy ludziom stare prawdy wydają się czymś nowym. Zapomina się o tym, że wyzwolenia kobiety dokonał sam Pan, Jezus Chrystus. Zarówno wtedy, gdy ją wyzwalał z grzechu i ciemności, a wprowadzał do swojej przedziwnej Światłości, jak i wtedy, gdy spoczął na jej ramionach, gdy Matkę swoją znalazł wśród Was, gdy Kościół swój oddał w Jej opiekę, gdy Ją uczynił Matką wszystkich.
To było wywyższenie, to był awans, to było zwycięstwo kobiety! Nową epokę w traktowaniu kobiety stworzył nie kto inny, tylko Chrystus, a za Nim – Jego Kościół i chrześcijaństwo.
Wszędzie tam, gdzie ono jest żywe i gdzie wiara jest żywa, jest szacunek dla dziewictwa, dla dziewczęcia, dla kobiety, dla matki i macierzyństwa. Ale gdzie zaczyna się umacniać albo odradzać pogaństwo, wtedy jest atak i zamach na waszą godność, na waszą czystość i skromność, na waszą pozycję społeczną, dziewiczą i
macierzyńską.
Tak więc, Najmilsze Dzieci, Kościół, który Was wybrał i od początku walczył o szacunek dla Was, dla waszej czystości, skromności i Bożego pochodzenia, ten Kościół i dzisiaj nadal o Was walczy.
Nie wystarczy jednak mówić Wam tylko o wielkiej waszej godności. Trzeba mówić o waszych obowiązkach i zadaniach. Stoicie w tym miejscu, gdzie już tyle razy zbierały się wielkie rzesze ludu polskiego, który podnosząc swoje oczy szukał onych miłosiernych oczu Świętej Bożej Rodzicielki, Świętej Bożej Karmicielki, Matki-Dziewicy, Królowej świata i Królowej Polski. I Wy również podniesiecie ku niej wasze dziewczęce oczy, wasze jasne czoła, wasze promienne twarze. Podniesiecie myśli i serca, wyprężycie wole, aby przyjąć dziś na siebie wielkie zadanie, które przyjęła cała Polska, a które przyjąć również musi polski świat dziewczęcy.
Niedawno Ojciec Święty, Pius XII, przemawiając do katolickich niewiast podczas ich międzynarodowego zjazdu, tak się do nich wyraził: „Kobieta pochodzi od Boga”. Pragnąłbym, abyście te słowa zapamiętały i wróciły z nimi z Jasnej Góry do miejsc waszego życia i pracy: „Kobieta pochodzi od Boga”.
Zawdzięcza swoje istnienie Ojcu Niebieskiemu. On sam pomyślał o tym, by na ziemi obok mężczyzny żyła kobieta. Jeszcze w raju nazwał ją cudownie, wspaniale: „pomocą”. I to taką pomocą, która we wszystkim – swym charakterem, rozumem, wolną wolą, godnością i szlachetnością – podobna jest mężczyźnie.
Nieraz może słyszałyście lub czytałyście w prasie, jakoby Kościół myślał, że kobieta jest czymś niższym od mężczyzny. Nie, Najmilsze Dzieci! Człowiek jest jednym dziełem Bożym, jednym tworem miłości Boga i jednym najwspanialszym owocem myśli i działania Bożego. Tym dwojgu Bóg zlecił władanie nad ziemią: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Te słowa powiedziane są nie tylko do Adama, ale i
do Ewy. Zawdzięczacie więc wasze istnienie samemu Bogu. Pochodzicie od Boga! Gdyby Was kto pytał, Najmilsze Dzieci, kto Was rodził, odpowiedzcie: Bóg nas rodził, On o nas pomyślał.
Nie tylko o pierwszej matce wszechżyjących, Ewie. On pomyślał o każdej z Was. Gdybym miał zdolność i umiejętność wejrzenia w życie i myśli każdej z osobna, jakże łatwo przekonałbym się, że w waszych sercach tętni przedziwna i wspaniała rozmowa miłości między Wami a waszym Ojcem, który jest w niebie. Ty czujesz, Drogie Dziecko, twoje szlachetne pochodzenie od Ojca, który jest w niebie.
Ojciec Niebieski zapragnął, abyś była taka, jaka jesteś. Nieraz może w twej dziewczęcej duszy budzą się pragnienia: „O, gdybym była kim innym!” Ale pomyśl, sam Bóg chciał, żebyś miała takie właściwości ciała i duszy, takie cechy charakteru i duszę na wskroś dziewczęcą, na wskroś kobiecą. Jest to potrzebne Jego planom i celom. Bogu na tej ziemi potrzebny jest nie tylko mężczyzna ze swoim charakterem i
właściwościami; potrzebna jest Bogu kobieta z właściwymi sobie: charakterem, zaletami serca, właściwościami duszy i ciała. On każdą z Was, Najmilsze Dzieci, w sobie zamierzył, każdą z Was sobie umyślił i każdej zapragnął. On zapragnął waszego życia i określił, kiedy i gdzie macie żyć, jakie będzie wasze ogólne – ludzkie i szczegółowe – dziewczęce, kobiece zadanie.
Jasna Góra, 1 czerwca 1958 r.
***
WYPEŁNIAMY MARYJNY MANIFEST SPOŁECZNY OGŁOSZONY W
MAGNIFICAT
Widzimy Cię, Matko, w codziennej trosce obok Twego świętego Oblubieńca, widzimy, jak chleb przygotowujesz, który żywić będzie samego Boga. Wydobywasz go z trudu i znojnej pracy Józefa. Widzimy Cię w niełatwej posłudze, gdy troszczysz się o ludzkie sprawy. Ty, Królowa-Matka, umiesz dzielić chleb i upomnieć się o
odrobinę wina dla stroskanych oblubieńców. Umiesz utkać szatę całodzianą Dziecięciu Twojemu tak, by jej nawet łotry pod krzyżem rozerwać nie zdołały. […]
Matko, Ty wiesz, kto zdolny jest „ubogiego z gnoju wyprowadzić i z książętami na ławie posadzić”, bo Ty jesteś Miłością, a do takiego dzieła trzeba miłości. Ty jesteś Sprawiedliwością i Zwierciadłem sprawiedliwości, a do takiego dzieła trzeba sprawiedliwości; Ty jesteś Rodzicielką Prawdy, a do tego trzeba umiłowania prawdy. Umiałaś się dzielić Twym Synem z całym światem; oddałaś Go nawet na krzyż dla zbawienia rodzaju ludzkiego. My wiemy, że aby dokonać odmiany i poprawy stosunków społecznych, trzeba się umieć dzielić z ludźmi; trzeba raczej własne życie oddać światu, aniżeli sięgać po cudze.
Obróć więc ku nam Twoją twarz, Sunamitko, a przyjrzymy się Tobie, Twej dziwnej dziewczęcej i macierzyńskiej duszy, abyśmy wyczytali w niej, czego nam potrzeba w Ojczyźnie naszej.
Jasna Góra, 3 maja 1957 r.