Z MARYJĄ DOCHOWAMY WIERNOŚCI KRZYŻOWI
Szukamy dzisiaj wielkich mocy, bo widzimy, ile nadziei zawiodło na tysiącletnim szlaku dziejowym naszej ojczystej, rodzimej, polskiej drogi. Ale gdy znikały sztandary i korony, gdy waliły się moce i ustroje – jeden znak nigdy nie znikał z drogi narodu polskiego: znak Krzyża. Tysiąc już lat idzie Krzyż przez polską ziemię. Tak jak Ty ongiś,
utkwiona sercem w drzewie krzyża, który dźwigał Syn Twój, doszłaś aż na Kalwarię, tak i my, ze wzrokiem utkwionym w drzewo krzyża, doszliśmy przez naszą dziesięciowiekową wędrówkę, aż do Tysiąclecia. Po krzyżowej drodze stanął na Kalwarii Krzyż. Czyżby u
kresu tysiącletniej wędrówki narodu po naszej krzyżowej drodze Krzyż miał się osunąć?
Będziemy stali, bo pod nim stoi Królowa nasza, Królowa świata i Polski Królowa, bo pod nim rzesza ludu, który swoimi ramionami podtrzyma Krzyż, choćby się chwiał... Ale to nie Krzyż się chwieje, to świat się chwieje i toczy. Krzyż – stoi! Tyle mocy poszło
w proch na oczach tysiącletnich dziejów, a Krzyż pozostał jako sztandar zwycięstwa. I... pozostanie!
Jesteś pod krzyżem, Służebnico Pańska, a my Twoje dzieci, gromadzimy się przy Tobie, przy Matce Bolesnej i Zwycięskiej, jak kurczęta, które skupiają się wokół kokoszy, pod jej macierzyńskie skrzydła. Matko, nie opuścimy Kalwarii, bo Ty tam jesteś, a skoro stoisz, to i Krzyż i Kalwaria jest dla nas tylko mocą, tylko zwycięstwem, tylko radością. W wiekowej wędrówce narodu ocalała ta potęga. Czyż nie jest to wskazaniem dla nas, szukających mocy na nowe tysiąclecie, że opierać się mamy na takich tylko mocach, które przetrwały i zwyciężyły czas? Pozostaniemy więc, Matko, wierni Krzyżowi!
Jasna Góra, 3 maja 1957 r.
***
JESTEŚCIE WŁASNOŚCIĄ CHRYSTUSA
Po drugie, pragnę Ci przypomnieć, że jesteś również własnością Chrystusa. Tak ślicznie śpiewa Kościół Boży o Chrystusie: „Jezu, korono Dziewic”, którego porodziła, jako Dziewicę, Dziewica-Matka. Chrystus lubił się otaczać swoistym towarzystwem. Lubił tłumaczyć swoją naukę przez wspaniałe porównania, w których występują dziewice. Znacie wszystkie piękne podobieństwo o pannach, które wyszły na spotkanie
oblubieńca ze światłem pochodni. To cudowny obraz czujności człowieka, który oczekuje nieustannie na Boga. Mógł Chrystus Pan wynaleźć sobie inny przedmiot porównania. Wziął dziewice, pięć mądrych panien, które wzięły olej do lamp swoich i wyszły na
spotkanie oblubieńca.
Chrystus jest przecież Synem Matki-Dziewicy! Czyż to nie znamienne, Najmilsze Dzieci, że Słowo Przedwieczne, sam Bóg chciał na tej ziemi skorzystać z najczystszego Serca, jakie posiadała Maryja? Takiej się zawierzył. Taką wybrał Ojciec Niebieski swojemu Synowi. Taką też ogarnął swą świętością Duch Święty. W szczególny sposób przejawiła się moc i miłość Trójcy Świętej nad Dziewicą z Nazaretu.
Odtąd Chrystus wdzięczny Maryi za to, że chciała być Służebnicą Pańską, otacza najtroskliwszą opieką świat kobiecy i dziewczęcy. Wzrusza się, gdy widzi dzieweczkę na marach; dźwiga ją i woła: Dzieweczko, tobie mówię, wstań! Wzrusza się, gdy matka,
wdowa, prosi za swą córką. Wrażliwy na tę prośbę Jezus spełnia jej życzenia. Patrzcie, ile delikatności wkłada Chrystus w rozmowę, gdy spotka się z niedolą i męką kobiecą w tak wyjątkowej sytuacji, jak rozmowa z Samarytanką! Chrystus umie do duszy przemówić.
Niczym nie uraża, walczy, aby zagubionego człowieka pozyskać Bogu. Wreszcie, gdy dokonała się ostateczna tragedia w duszy kobiecej, Chrystus staje się Obrońcą i pyta: Nikt cię nie potępił? I Ja cię nie potępiam. Idź w pokoju i nie grzesz więcej. Ileż tu delikatności, ile wrażliwości i niezwykłego wyczucia duszy kobiecej! Jeden z pisarzy
kościelnych wspaniale o niej mówi, tłumacząc: nawet Ewa, jeśli zgrzeszyła, to nie tyle przez złość i przewrotność swej natury, ile raczej wskutek niezwykłej ruchliwości umysłu, tak właściwej duszy kobiecej.
I Wy, najmilsze Dzieci, macie w osobie Chrystusa szczególnego Obrońcę. On ustanowił przez swą naukę nowy styl odnoszenia się do kobiety, nowy kodeks towarzyski. On Was podniósł i walczył o waszą godność, w szczególny sposób wyczuwając potrzeby rodzaju ludzkiego. Na Kalwarii ustanowił Kobietę Matką rodzaju ludzkiego, ukazując Janowi Maryję: „Oto Matka twoja”.
Kościół święty, wyczuwając intencję Chrystusa, umieścił Jego Matkę tak blisko w swym życiu, iż dziś nie można już zrozumieć życia Kościoła, jego ducha, modlitwy i pobożności, bez przyznania Maryi tego miejsca, które miała na Kalwarii i które zajmuje na wszystkich ołtarzach świątyń katolickich.
Jasna Góra, 1 czerwca 1958 r.